Czytaj dalej
Blog jest poświęcony naszej epopei narodowej w różnych jej aspektach, od treści po analizę a także jej miejsce w kinematografii.
poniedziałek, 27 grudnia 2010
Spór o Kusego i Sokoła
Czytaj dalej
Przyroda w „Panu Tadeuszu”
![]() |
Przyroda
piątek, 10 grudnia 2010
Bohaterowie „Pana Tadeusza” jako typowi przedstawiciele świata szlacheckiego. Charakterystyka starego pokolenia.
Do starego pokolenia zaliczę trzy grupy społeczne: arystokrację, szlachtę ziemiańską i szlachtę zaściankową.
Przedstawicielem pierwszej będzie Stolnik Horeszko herbu Półkozic, „Pan potężny, pobożny i prawy, który miał w domu krzesła, wstęgi i buławy” to znaczy, że miał w swym rodzie senatorów, hetmanów i osoby odznaczone orderami. Za czasów Sejmu Czteroletniego był zwolennikiem reform i Konstytucji 3 Maja. Ale też nie miał łatwego charakteru. Dumny, pyszny, egoista, zimny i wyrachowany zburzył szczęście Jacka Soplicy i własnej córki.
Szlachtę ziemiańską reprezentują Podkomorzy i Sędzia. Podkomorzy piastuje urząd powołany do rozstrzygania sporów majątkowych szlachty. Pełen powagi, godności z rzetelnym stosunkiem do pełnionych obowiązków. Patriota, z zainteresowaniem śledzi wydarzenia polityczne, z entuzjazmem mówi o zwycięstwach Napoleona i bohaterskiej młodzieży polskiej walczącej u jego boku. Tradycjonalista, zwolennik starych obyczajów szlacheckich i dawnego stroju szlacheckiego.
Z kolei Sędzia to dobry gospodarz, dogląda sam wszelkiego dobytku, bo „pańskie oko konia tuczy”. Nie krzywdzi chłopów, dba o ich grunta, nie przeciąża nadmierną pracą i nie wymaga przesadnego szacunku z ich strony – nie każe im się kłaniać „po kolana”. Czasami zasiada z nimi przy jednym stole, zgodnie ze starym zwyczajem. Nie sprzeciwia się woli Tadeusza, który chce włościan uczynić wolnymi. Reprezentuje typowego szlachcica słabo wykształconego. Broni starego porządku szlacheckiego, krytykuje cudzoziemszczyznę, sam nosi się po szlachecku i kultywuje stare obyczaje: szanuje gości, urządza polowania i biesiady na starą modłę. Sędzia to patriota a Soplicowo – „centrum polszczyzny”. Na ścianach dworu wiszą portrety bohaterów narodowych. Mieszkańcy dworu śledzą i znają „wszystkie tułactwa, wyprawy i bitwy” legionów polskich. Sędzia odbywa z księdzem Robakiem, emisariuszem politycznym, nocne rozmowy, jest zwolennikiem idei powstania. Z radością gości polskich generałów. Jest także uparty, nieustępliwy i chciwy. Przejął zamek z rąk targowiczan i procesował się o niego.Czytaj dalej
Bohaterowie „Pana Tadeusza” jako typowi przedstawiciele świata szlacheckiego. Charakterystyka młodego pokolenia.

Nie bez przyczyny Adam Mickiewicz podkreśla, iż opisuje świat odchodzący w przeszłość. Staremu pokoleniu szlachty przeciwstawia młode, pełne marzeń i zapału do zmian. A oto i jego przedstawiciele.
Tadeusz – bratanek Sędziego, syn Jacka Soplicy, przeciętny młody szlachcic, szczery i prostoduszny. Dobrze komponuje się z soplicowskim światem, bo chociaż wykształcony ma ograniczone horyzonty. Kocha przyrodę ojczystą. Po ucieczce do Księstwa Warszawskiego w roku 1811 powraca po rocznej nieobecności, ranny, z ręka na temblaku, sprawdzony w walce. Rozumie konieczność przemian społecznych, dlatego wspólnie z Zosią postanawiają uwłaszczyć chłopów. Można powiedzieć, że został wychowany przez historię. Jest człowiekiem nowych czasów.
Z kolei Hrabia posiada usposobienie sentymentalno-romantyczne, rzeczy zwykłe nazywa w sposób poetycki, ulega romantycznej konwencji. Kosmopolita, zachwyca się cudzoziemskim krajobrazem. Wraz z innymi ucieka do legionów a po roku wraca z nastawieniem patriotycznym, ulega przemianie pod wpływem idei wolności i równości panujących w wojsku polskim.
poniedziałek, 15 listopada 2010
List Jacka Soplicy do Tadeusza cz.2
W czasie, gdy ja walczyłem jeszcze ze swoim nałogiem, Stolnik urządzał w swoim zamku zabawy i huczne uczty. Wszystko na cześć zaręczyn swojej córki. Wściekły jeździłem wokół zamku, przyglądając się tym uroczystościom z daleka. Pałałem nienawiścią do Stolnika.
Były to czasy konfederacji targowickiej, a Stolnik był zwolennikiem Konstytucji 3 maja. Pewnego razu, jeżdżąc tak bez celu, zobaczyłem jak zamek szturmowali Moskale. Ale Horeszko dzielnie odpierał atak. Kiedy spostrzegłem, że wychodzi na taras znowu zwycięski, nie wytrzymałem, porwałem karabin Moskala i strzeliłem w jego kierunku. Nie mierzyłem nawet, ale pech chciał, że zadałem mu śmiertelną ranę.
Później okrzyczano mnie zdrajcą, myślano, że jestem w zmowie z Rosjanami. Sama Moskwa też uważała mnie za swego stronnika. Proponowano mi wysokie stanowiska, ale nie przyjąłem ich. Nie byłem przecież zdrajcą! Kochałem nad życie swoją ojczyznę. To nie ja zdecydowałem, że rodzina Sopliców przyjęła ofiarowane im przez Moskwę ziemię Horeszki. Nie miałem już wpływu na rodzinę. Uciekłem z kraju.
List Jacka Soplicy do Tadeusza cz.1
Drogi Tadeuszu, ukochany Synu mój!
Czas bym się ujawnił i chociaż w części usprawiedliwił swe czyny. Każdy w życiu popełnia błędy szczególnie w okresie młodości, ja także ich nie uniknąłem i chociaż ciężkie zarzuty ciążą na mej osobie, mam nadzieję, że zrozumiesz i docenisz mą spowiedź.
Pewnie słyszałeś, że byłem jedną z najbardziej liczących się postaci w naszym Sopliców rodzie. Nie byłem bogaty, ale cieszyłem się poważaniem wśród szlachty i zawsze mogłem liczyć na jej wsparcie. Jak to młody, miałem jednak nie najłatwiejszy charakter. Cechowała mnie kłótliwość, próżność i pycha. Byłem też porywczy, wybuchowy, skłonny do bójek. Te cechy moje doskonale potrafił wykorzystać Stolnik Horeszko. Był on wówczas jednym z najbogatszych ludzi w okolicy. Zwłaszcza w czasie sejmików zapraszał mnie do siebie na wspaniałe biesiady i zabawy huczne. By mnie sobie zyskać, mawiał, że nie ma ode mnie lepszego przyjaciela. Ale to wszystko były pozory! Wstrętna obłuda! Potrzebny byłem Stolnikowi do zjednania szlachty na jego korzyść. W czas sejmików liczył się każdy głos!
Wkrótce zauważył, że jestem zakochany w jego prześlicznej córce, Ewie. Mimo że byłem darzony wzajemnością, dumny arystokrata udawał, że nie ma o niczym pojęcia. Gdzieżby on, oddał mnie, biednemu szlachetce, swój skarb. Niedługo też musiałem czekać aż podano mi czarną polewkę. To ostatecznie przekreślało me nadzieje na pozyskanie ręki ukochanej. Wyobrażasz sobie, jaki byłem zraniony w swej dumie, zrozpaczony, zły i wściekły. Wzburzony postanowiłem wyjechać za granicę z małym oddziałem szlachty. Chciałem tam walczyć o wolność ojczyzny. Przedtem jednak miałem nadzieję, że Stolnik, zobaczywszy mnie opuszczającego kraj, wzruszy się i odda mi Ewę za żonę. Cóż to był za pomysł! Podczas pożegnania Horeszko poprosił mnie o radę w związku ze ślubem córki z kasztelanem witebskim. To przeważyło szalę goryczy!

